Szukasz pomocy psychologicznej? Sprawdzone badania i porady w naszym gabinecie!

Odmienny punkt widzenia

Aczkolwiek rozważania te zdają się dostarczać przekonywających argumentów na rzecz ścisłości w określaniu celów ogólnych i- szczegółowych celów dydaktycznych, to jednak nie należy sądzić, że wszyscy akceptują to stanowisko. Można się spotkać z poglądem, że stosowanie metod nauk ścisłych do zachowania ludzkiego – a zwłaszcza takiego zachowania, jakie wiąże się z nauczaniem i uczeniem się w sytuacjach szkolnych – może być niebezpieczne. Istnieje przekonanie – które wyraził Gilbert Highet (1957) – że określając zbyt ściśle czym powinien być proces kształcenia, w rzeczywistości ryzykuje się zmarnowaniem go. Autor ten zapytuje: „Czy wszystko musi być zdefiniowane, rozłożone na czynniki pierwsze i zmierzone? Czy w nauczaniu nie ma już miejsca dla spontaniczności, dla sztuki uprawianej przez wykształconego człowieka?” Wielu sądzi, że jest miejsce, a Highet przedstawia pogląd, że nauczanie jest nie nauką lecz sztuką. Utrzymuje on, że „stosowanie celów i zasad nauk ścisłych do ludzi jako jednostek jest niebezpieczne” ‚, a następnie stwierdza:

„Jest nieodzowne, aby każdy nauczyciel był systematyczny w planowaniu swej pracy i ścisły przy podawaniu faktów. To jednak nie czyni jego nauczania «naukowym». Nauczanie wiąże się z emocjami, których nie można systematycznie mierzyć ani stosować, oraz z wartościami ludzkimi, które są całkowicie poza zasięgiem nauki. Dziecko wychowane «naukowo» byłoby pożałowania godnym monstrum… Nauczanie nie jest podobne do wywoływania reakcji chemicznej: znacznie bardziej przypomina malowanie obrazu łub komponowanie utworu muzycznego… uprawianie ogrodu łub pisanie listu do przyjaciela. Musisz włożyć te nie serce, musisz zdawać sobie sprawę, że nie wszystko można załatwić formułkami, gdyż w przeciwnym razie zmarnujesz całą swoją pracę, i swoich uczniów, i samego siebie”1.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.