PROCESY WARTOŚCIOWANIA

Skuteczne postępowanie w coraz bardziej skomplikowanym świecie wymaga nie tylko wiedzy o tym, co może się zdarzyć, lecz również danych o tym, jak wartościowe jest to, co może się zdaTzyć. Zatem jednostka musi ocenić nie tylko prawdopodobieństwo wyników (konsekwencji) działania, lecz również ich wartość subiektywną, zwaną często użytecznością. Pojęcie wartości subiektywnej (indywidualnej) posiada doniosłe znaczenie dla zrozumienia mechanizmu ludzkiego działania. Nie ma wiele przesady w twierdzeniu, że psychologia jest w gruncie rzeczy nauką o tym, jak ludzie postępują, aby osiągnąć określone wartości. Gdybyśmy pominęli to ostatnie pojęcie – tak jak to czynią niektóre wersje koncepcji poznawczej – to nie umielibyśmy wyjaśnić motywacji ludzkiego działania, nie wiedzielibyśmy, dlaczego człowiek dąży do określonych celów. Stworzylibyśmy kontemplacyjny portret psychologiczny: portret jednostki, która orientuje się w środowisku, ale która nie umie go zmieniać. Byłby to wizerunek żenująco ubogi.

Czytaj dalej PROCESY WARTOŚCIOWANIA

PROBLEMY MIASTA

PRZESTĘPCZOŚĆ I NARKOMANIA. Miasta stanowią centra działalności przestępczej i narkomanii. Ich rozwojowi sprzyja gęstość zaludnienia obszarów miejskich. Nawet jeśli wskaźnik przestępczości jest stosunkowo niski, naturalnym skutkiem dużej liczby mieszkańców miasta jest znaczna liczba popełnianych przestępstw. Ponadto, przemieszanie w miastach bogactwa i ubóstwa sprawia, że ludzie biedni i zamożni mieszkają blisko siebie, co wpływa na wzrost zarówno motywacji, jak i możliwości popełniania przestępstw przeciwko mieniu (patrz rozdz. 8). Względna anonimowość życia miejskiego prowadzi do mniejszej wykrywalności sprawców przestępstw.

Czytaj dalej PROBLEMY MIASTA

Cechy u człowieka – ciąg dalszy

Cechy powierzchniowe są wytworem interakcji cech źródłowych i na ogół można oczekiwać, że będą mniej stałe niż czynniki. Cattell przyznaje, że obserwatorowi posługującemu się jedynie zdrowym rozsądkiem wydaje się na ogół, że cechy powierzchniowe są ważniejsze i mają większe znaczenie niż cechy źródłowe, gdyż odpowiadają one uogólnieniom tego rodzaju, jakich można dokonać na podstawie zwykłej obserwacji. Jednakże na dalszą metę okazuje się, że właśnie cechy źródłowe są najbardziej użyteczne przy wyjaśnianiu zachowania.

Czytaj dalej Cechy u człowieka – ciąg dalszy

Dzieci leworęczne – dalszy opis

Nie należy nakłaniać dzieci lewostronnych, bardzo silnie zlateralizo- wanych do pisania ręką prawą. Natomiast dzieci leworęczne o niezbyt silnej lateralizacji. wykazujące jednocześnie dobrą sprawność ruchową, należy w sposób życzliwy i taktowny zachęcać do prób pisania prawą ręką, która jakkolwiek pierwotnie gorsza od lewej, jest u nich jednak stosunkowo dość sprawna. Systematyczne ćwiczenie pozwoli dziecku pisać poprawnie ręką prawą, dzięki czemu uniknie ono licznych trudności technicznych związanych z pisaniem ręką lewą. Pisanie prawą ręką jest szczególnie wskazane dla tych leworęcznych, u których oko prawe dominuje nad lewym. W tych przypadkach często zmiana ręki lewej na prawą usuwa trudności w zakresie odwzorowywania niektórych liter, objawy pisma’lustrzanego itp., i na odwrót, pismo lustrzane może się pojawić u dzieci lewostronnych o jednorodnej, w silnym stopniu zaznaczonej lateralizacji wtedy, gdy zaczynają one pisać prawą ręką.

Czytaj dalej Dzieci leworęczne – dalszy opis

Reperkusje dziecięcego nowotworu na rodzeństwie – kontynuacja

Rodzeństwo było charakteryzowane jako czujące: złość, poczucie winy, zazdrość lub wyrzuty w stosunku do dziecka chorego, jak i do rodziców (Craft 1979 s. 297 i nn.: Everson 1977 s. 644 i nn.: Kramer, Moore 1983 s. 213 i nn.: Lawson 1977 s. 49 i nn.: Steinhauer, Mushin, Rae-Grant 1974 s. 825 i nn.: Burton 1975: Whitt 1984). Z drugiej strony inne badania (Koch-Hattem 1986 s. 107 i nn.) zarejestrowały, że znacząco więcej rodzeństwa pacjentów onkologii dziecięcej w remisji nie zgłasza ani pozytywnych, ani negatywnych zmian w doświadczeniach życiowych związanych z chorobą.

Czytaj dalej Reperkusje dziecięcego nowotworu na rodzeństwie – kontynuacja

Interpretacja najprostsza zasady zgodności myśli z rzeczywistością

Odipowiedniość zachodząca między sądem a rzeczywistością może przybrać w definicji prawdy rozmaite znaczenie. Interpretacja najprostsza zasady zgodności myśli z rzeczywistością uznawanej w tzw. ‚korespondencyjnych teoriach prawdy głosi, iż myśl jest prawdziwa, jeśli umysłowy obraz rzeczy zgadza się z przedmiotem. Ta teoria obrazów zakłada, że prawdziwość jest czymś, co może przysługiwać przedstawieniu. Tymczasem stosunek przedstawień do przedmiotów nie jest stosunkiem prawdziwości, lecz adekwatności. Miejscem prawdy jest sąd, zatem teoria zgodności, która pozwala, by także w związku z przedstawieniami mówić o prawdzie i fałszu, musi być uznana za mylną. Teorie zgodności, które pozostają po odrzuceniu teorii Obrazów, upatrują prawdę w pewnym „razem” lub „osobno” w intelekcie, odpowiadającym podobnym relacjom w rzeczach. Teorie te jednak nie są słuszne, tak jak nie jest słuszna teoria sądu, na której się opierają. Okazuje się więc, że sposób rozumienia sądu pociąga istotne konsekwencje w sposobie definiowania prawdziwości, szczególnie zaś niewłaściwe rozumienie związanego z sądami istnienia okazuje swoje zgubne konsekwencje dopiero w defi- nicji sądu prawdziwego. Związek teorii prawdy i al- logenicznej teorii sądu trwa od Arystotelesa do Russella: również poglądy myśliciela brytyjskiego na naturę sądu prawdziwego poddaje Twardowski krytyce. Przedstawimy pokrótce Krytykowany pogląd Russella na istotę prawdziwości przekonania, by następnie ukazać również na podstawie jego teorii związek zachodzący między fałszywą koncepcją przekonania a teorią prawdy, która zakłada (również u Russella) pojęcie istnienia, zamiast je wyjaśniać.

Czytaj dalej Interpretacja najprostsza zasady zgodności myśli z rzeczywistością

KSZTAŁTOWANIE SIĘ REGULATORÓW SPOŁECZNYCH

W poprzednich rozdziałach klasyfikowaliśmy i opisywaliśmy różnego rodzaju mechanizmy, które regulują stosunki między ludźmi oraz formy oddziaływań człowieka na człowieka w dyadzie czy w pełnej grupie. Wśród nich mechanizmy takie, jak naśladownictwo, sympatia, sugestia, facylitacja itd., występują jako mechanizmy względnie proste i w pewnym sensie pierwotne. Zstępując od nich o krok niżej w obrębie psychiki ludzkiej docieramy już do całkowicie elementarnych jej praw, takich jak kojarzenie czy też tworzenie się odruchów warunkowych. W rozdziałach początkowych zainteresowanie nasze skierowane było na mechanizmy społeczne poniekąd wyższego rzędu, które nazywaliśmy r a- gulatorami społecznymi. Jak sobie przypominamy, chodziło o zwyczaje, obyczaje, zasady moralne i przepisy prawne. Stwierdziliśmy, iż odgrywają one w życiu społecznym doniosłą rolę. Jest dla nas rzeczą z góry jasną, że w funkcjonowaniu owych tworów społecznych wyższego rzędu twory niższe odgrywać muszą zasadniczą rolę. Musimy przyjąć, iż przynajmniej do pewnego stopnia te mechanizmy podstawowe użyte być mogą do wytłumaczenia działania i struktury owych regulatorów.

Czytaj dalej KSZTAŁTOWANIE SIĘ REGULATORÓW SPOŁECZNYCH

OBECNY STATUS I OCENA PSYCHOLOGII EGZYSTENCJALNEJ CZ. II

Psychologia egzystencjalna przypomina psychoanalizę pod jeszcze jednym względem: została stworzona przez psychiatrów, tak jak kilka innych teorii osobowości omawianych w tej książce. Jak widać, intensywna praca z ludźmi w warunkach terapeutycznych sprzyja tworzeniu ogólnych koncepcji dotyczących natury człowieka. Jednakże psychologia egzystencjalna, w przeciwieństwie do psychoanalizy, która była mocno osadzona w nieugiętym pozytywizmie dziewiętnastowiecznej nauki, wywodziła się z filozofii i utrzymywała ścisłe związki ze swymi filozoficznymi korzeniami. Jeśli weźmiemy pod uwagę te dwie orientacje – naukową i filozoficzną, to psychoanaliza bliższa jest behawioryzmowi, a psychologia egzystencjalna psychologii postaci.

Czytaj dalej OBECNY STATUS I OCENA PSYCHOLOGII EGZYSTENCJALNEJ CZ. II

Prawdziwość i fałszywość sądu

Przekonanie, iż sąd może być prawdziwy każdorą- zowo dla pewnej tylko osoby oznaczać może, po pierwsze – iż osoba ta jest co do prawdziwości sądu przekonana, lecz faktycznie sąd ów jest fałszywy. Wówczas mamy do czynienia z rozważanym wyżej przypadkiem uznania za prawdziwy sądu, który nim w istocie nie jest. Lecz może też być tak, iż sąd uznawany za prawdziwy, w istocie jest prawdziwy. Sąd jest prawdziwy „dla kogoś” w tym sensie, że przez kogoś jest wydawany. Powstaje jednak pytanie, czy uważany jest za prawdziwy słusznie czy niesłusznie. Pytanie to uznać musi każdy, kto uznaje zasadę sprzeczności, bowiem – jak powiada Twardowski – „kto [.. .] nie uznaje owych zasadniczych praw myślenia, nie może wymagać, by starano się go przekonać. Wszelkie bowiem przekonanie polega na dowodzeniu, a dowodzenie opiera się na wspomnianych zasadach” 9. Z tezy, że sąd uznawany za prawdziwy bądź fałszywy uznawany jest zawsze przez kogoś, nie można wyciągać żadnych wniosków na rzecz tezy subiektywistycz- nej, bowiem pytanie, czy słusznie czy niesłusznie sąd ów uważany jest za prawdziwy, odsyła nas do słuszności prawdziwości owego sądu, uznawania danego sądu za prawdziwy, co z kolei nie jest zależne od tego, czy ktokolwiek jest o tej prawdziwości przekonany. W tym sensie prawda nie jest subiektywna, lecz zależna od obiektywnego stanu rzeczy, którego istnienie jest stwierdzone lub zanegowane w danym sądzie. Jeśliby natomiast subiektywista głosił tezę sceptyczną, iż o żadnym sądzie nie sposób rozstrzygnąć, czy jest prawdziwy czy fałszywy i że można tylko arbitralnie za prawdziwy go uznać – wówczas sam uniemożliwiałby obronę swego stanowiska: jego przekonanie bowiem, że prawdziwość sądu zależna jest od tego, kto jest tego sądu podmiotem, samo staje się nierozstrzygalne.

Czytaj dalej Prawdziwość i fałszywość sądu

Zabezpieczenie godności

Tak rozumiana godność może być przedmiotem badań naukowych, podobnie jak każda reakcja człowieka. Behawioryści sformułowali kilka praw dotyczących godności. Jedno z nich głosi, że wielkość uznania społecznego, które wiąże się z godnością, jest odwrotnie proporcjonalna do znajomości rzeczywistych przyczyn zachowania. Im mniej wiemy, dlaczego człowiek działa, tym wyższą wartość przypisujemy jego aktywności. Ujmując to w terminach obiegowych, można powiedzieć, że im gorzej poznaliśmy „motywy działania” człowieka, tym wyżej oceniamy jego osiągnięcia. Przyjmijmy, że nauczyciel z dużym wysiłkiem wprowadza do szkoły nowe metody dydaktyczne, takie jak nauczanie programowane. Jeśli orientujemy się, że wykonuje on tę pracę po to, aby poprawić swoją sytuację materialną lub uzyskać awans na kierownicze stanowisko, to jego działalność cenimy niżej niż wtedy, gdy dokładnie nie wiemy, dlaczego wprowadza on innowacje pedagogiczne: przypuszczamy, że kieruje się on jakimiś wyższymi celami. Podobnie aktor czy dziennikarz, który pracuje po to, aby zdobyć pieniądze czy sławę, zyskuje niższe uznanie społeczne niż wtedy, gdy nie znamy przyczyn ich zachowań i wydaje się nam, że ich działania są „bezinteresowne”. Hipoteza o relacji istniejącej między godnością a wiedzą, o czynnikach, które sterują zachowaniem, wydaje się nader interesująca. Wymaga ona jednak dalszych bajlań empirycznych.

Czytaj dalej Zabezpieczenie godności